Zbigniew Ziobro skazany na 25 lat więzienia na podstawie zeznań Michała Wosia, Marcina Romanowskiego i funkcjonariuszy CBA
Zbigniew Ziobro skazany na 25 lat więzienia na podstawie zeznań Michała Wosia, Marcina Romanowskiego i funkcjonariuszy CBA
**Rzekomo** Zbigniew Ziobro został skazany na 25 lat więzienia na podstawie zeznań Michała Wosia, Marcina Romanowskiego i funkcjonariuszy CBA. Taki nagłówek krąży w części dyskursu publicznego, lecz według dostępnych informacji na koniec sierpnia 2026 roku nie odpowiada faktom. Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny z lat 2015–2023 nie został prawomocnie skazany. Prokuratura Krajowa przedstawia mu zarzuty, sąd wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie, wydano list gończy, a polityk przebywa poza Polską. Maksymalna kara, jaka grozi mu w przypadku ewentualnego skazania, sięga 25 lat pozbawienia wolności, lecz do wyroku skazującego jeszcze nie doszło.
Sprawa dotyczy przede wszystkim Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca Ziobrze kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz szereg czynów związanych z zarządzaniem środkami funduszu w latach 2017–2023. Chodzi o około 150 milionów złotych, które – według śledczych – miały być nieprawidłowo rozdzielane: poprzez ręczne ustawianie konkursów, przyznawanie dotacji podmiotom niespełniającym formalnych kryteriów, ukrywanie dokumentów oraz działania na szkodę interesu publicznego. Wśród konkretnych zarzutów pojawia się też przekazanie 25 milionów złotych na zakup oprogramowania Pegasus oraz środki na remont Prokuratury Krajowej bez należytej podstawy prawnej. Łącznie prokuratura wskazuje 26 czynów. Sejm uchylił immunitet parlamentarny Ziobry w listopadzie 2025 roku, a w lutym 2026 sąd rejonowy w Warszawie zgodził się na trzymiesięczny areszt tymczasowy. Decyzja stała się ostateczna latem 2026, co otworzyło drogę do poszukiwań i ewentualnego wniosku ekstradycyjnego.
Michał Woś i Marcin Romanowski pojawiają się w kontekście tej samej sprawy jako osoby z najbliższego otoczenia byłego ministra. Woś, były wiceminister, dostał osobny akt oskarżenia związany m.in. z Pegasusem. Romanowski, również były wiceminister, usłyszał zarzuty dotyczące udziału w grupie i przywłaszczenia znacznych sum; uciekł z kraju, podobnie jak Ziobro. Obaj przebywali wcześniej na Węgrzech, gdzie uzyskali azyl polityczny. Po zmianie władzy w Budapeszcie status ten został cofnięty. Zeznania tych osób oraz materiały zgromadzone przez CBA i inne służby stanowią – według prokuratury – część materiału dowodowego. Nie oznacza to jednak, że na ich podstawie zapadł już wyrok skazujący Ziobrę. Proces karny wobec byłego ministra nie został jeszcze przeprowadzony w pełnym zakresie, ponieważ podejrzany nie stawił się w kraju.
Ziobro i jego otoczenie konsekwentnie odrzucają zarzuty. Polityk twierdzi, że jest ofiarą politycznej zemsty ze strony obecnej koalicji rządzącej, a działania prokuratury mają charakter odwetowy. Podkreśla, że Fundusz Sprawiedliwości służył pomocy ofiarom przestępstw i resocjalizacji, a decyzje były podejmowane w ramach obowiązującego prawa. Krytycy rządu PiS i Suwerennej Polski (dawniej Solidarna Polska) wskazują natomiast na systematyczne nadużycia, raporty Najwyższej Izby Kontroli oraz zeznania świadków i współpracowników, którzy mieli opisywać ręczne sterowanie dotacjami. Spór ma wyraźnie polityczny charakter i odzwierciedla głębszy konflikt o rozliczenie lat 2015–2023.
W polskim systemie prawnym skazanie na 25 lat pozbawienia wolności wymaga prawomocnego wyroku sądu. Tymczasowy areszt, list gończy czy nawet akt oskarżenia nie są równoznaczne z wyrokiem. Do tej pory sąd orzekał wyłącznie o środkach zapobiegawczych. Ziobro przebywał na Węgrzech, następnie – według doniesień – w Stanach Zjednoczonych. Jego obrońcy kwestionują legalność działań prokuratury i wskazują na ryzyko politycznego nacisku. Z drugiej strony prokuratura argumentuje, że istnieje realne niebezpieczeństwo matactwa, ukrywania się i utrudniania postępowania, stąd wniosek o areszt.
Historia Funduszu Sprawiedliwości jest skomplikowana. Środki miały trafiać do organizacji pomagających ofiarom przestępstw, na programy resocjalizacyjne i profilaktykę. Krytycy zarzucają, że część pieniędzy zasiliła podmioty powiązane politycznie, fundacje i inicjatywy sprzyjające ówczesnej władzy. Kontrole NIK i śledztwa prokuratury po 2023 roku ujawniły – według oficjalnych komunikatów – szereg nieprawidłowości. Zwolennicy Ziobry podkreślają, że fundusze były wydatkowane transparentnie, a obecne zarzuty to efekt zmiany władzy i chęci dyskredytacji opozycji.
Rola funkcjonariuszy CBA w sprawie jest istotna, lecz nie decydująca sama w sobie. CBA prowadziło czynności operacyjne i procesowe dotyczące wydatków z funduszu. Materiały zebrane przez służbę, wraz z dokumentacją ministerialną, zeznaniami świadków i danymi z urządzeń elektronicznych, mają tworzyć podstawę zarzutów. Jednak w polskim procesie karnym sąd ocenia cały materiał dowodowy, a oskarżony ma prawo do obrony, przesłuchania świadków i kwestionowania dowodów. Dopóki nie dojdzie do rozprawy głównej i prawomocnego orzeczenia, nie można mówić o skazaniu.
Sytuacja Ziobry wpisuje się w szerszy kontekst rozliczeń po rządach PiS. Podobne zarzuty dotyczą innych osób z ówczesnego kierownictwa resortu sprawiedliwości. Część z nich współpracuje ze śledczymi, część kwestionuje legitymację postępowań. Publiczna debata jest spolaryzowana: jedni mówią o niezbędnym rozliczeniu nadużyć, drudzy o politycznej inkwizycji i łamaniu standardów państwa prawa. Obie narracje współistnieją w mediach i w przestrzeni internetowej.
Warto podkreślić, że polskie prawo karne przewiduje surowe kary za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i za przestępstwa przeciwko mieniu znacznej wartości. Zagrożenie 25-letnią karą wynika z kumulacji zarzutów i ich kwalifikacji. Nie oznacza to jednak automatycznego skazania. Każdy proces wymaga udowodnienia winy ponad rozsądną wątpliwość, a oskarżony korzysta z domniemania niewinności do momentu prawomocnego wyroku.
Na dzień 30 sierpnia 2026 roku Zbigniew Ziobro pozostaje osobą poszukiwaną, z orzeczonym aresztem tymczasowym, lecz bez wyroku skazującego. Zeznania Michała Wosia, Marcina Romanowskiego czy funkcjonariuszy CBA mogą stanowić element materiału dowodowego, lecz nie zastępują procedury sądowej. Nagłówek o skazaniu na 25 lat jest więc przedwczesny i niepotwierdzony. Dalszy bieg sprawy zależy od tego, czy polityk zostanie doprowadzony przed polski sąd, czy postępowania będą toczyły się w trybie zaocznym, oraz od ostatecznej oceny dowodów przez niezawisły sąd. Do tego czasu należy oddzielać zarzuty i środki zapobiegawcze od prawomocnego skazania.